Wczorajszy, kolejny spacer po Oliwie, to odkrywanie miejsc zupełnie nieznanych, wśród wydawałoby się doskonale przenicowanych, codzienną rutyną.
Pierwszy postój przy skwerze im. Stefana Eleka.
Tysiące razy przejeżdżałem rowerem obok, nie mając pojęcia, że wśród rozłożystych drzew ukryta jest ponad stuletnia willa.
Willa pod sosnami zbudowaną na przełomie XIX i XX wieku przez bogatego rzeźnika zadziwia krągłościami dawnej oranżerii.
Po II Wojnie willa przerobiono na kamienicę w której mieszkał skwerem uhonorowany Węgier, który zasłużył się dla Oliwy swym zaangażowaniem w pracy nad renowacją Parku Oliwskiego
Młynów wodnych w Oliwie było 10. W jednym z nich wyrabiano(ciągniono?) drutu, zapewne na kolczugi.
Najbliższa wejściu od Grunwaldzkiej aleja lipowa Parku Oliwskiego.
Wychodząc z Parku w kierunku Katedry nad murem króluje zwieńczenie nawy, a na jej szczycie ozdoba, drzewo oliwne podobno zwieńczone wizerunkiem Matki Boskiej. Niestety, Najświętszej Panienki na drzewku oliwnym nikt z nas dojrzeć nie był w stanie.
W XVIII wieku, za sprawą opata Rybińskiego, park przeszedł istotną transformację. Został zaprojektowany w stylu barokowym, na wzór francuskich ogrodów królewskich. Wówczas to powstały m.in. aleje lipowe, długie kanały wodne oraz dekoracyjne partery kwiatowe. Centralnym punktem tego założenia była aleja lipowa o długości 112 metrów, która prowadziła wprost do kanału, tworząc iluzję, że jego wody sięgają aż do Bałtyku.
Notabene od oliwek właśnie, obecna dzielnica Gdańska zyskała swą nazwę.
Podejrzewano, że w wybudowanym w 1874 (Voellner Heinz, Oliva, 1938) roku domu mieści się "dom schadzek" lub zamieszkują go wielożeńcy, czyli Mormoni. Faktycznie był to pensjonat dla dziewcząt z "dobrych domów". Od 1900 roku własność Gustava Bomke - dyrektora banku w Gdańsku i następnie w Magdeburgu, który domy do niego należące (nr 20-23) podnajmował.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz