Do Brzeźna autem, ARMAGEDON!!! Antoniego wyrzuciłem przy „50” koło samej plaży i ruszyłem na poszukiwanie postoju. Znalazłem…na Chrobrego, za Zajezdnią, prawie przy Cmentarzu!
Nie żebym narzekał, spacery lubię.
Nad morzem ścisk, głowa przy głowie i to jak okiem sięgnąć, a Molo oblepione ludziskami niczym kiść dorodnych winogron.
Generalnie do Zaćmienia nie byliśmy przygotowani, ani okularów, ani filtrów na obiektyw, ech!
Tyle co kilka fotek tłumów, parę obok słonecznych i ok. 20.20 powrót tramwajem w okolice auta.
Byłem, zaliczyłem, mogę odhaczyć.
Ostatnie obserwowane, było w poprzednim wieku, 11 sierpnia na wakacjach w Cannes! Prawda, że brzmi szpanersko:-) Jak odgrzebię fotki, też zamieszczę.
Jutro cd z aparatu ze statywem.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz